środa, 11 lutego 2026

Odcinek 8: Tajemnica Quan Chi (cz.1)

(zanim zaczniemy, zacząłem prace nad tym postem 29 października 2025 roku, ale później pochłonięty innymi sprawami zawiesiłem działalność, teraz gdy jest 10 lutego 2026 roku, powracam do tego posta. Przepraszam z góry za długą przerwę, miałem wtedy dużo pracy, ale teraz, gdy mam trochę czasu, mogę się tym zająć.)

(tu zaczyna się tekst, który pisałem)

The Secret of Quan Chi (pl. Tajemnica Quan Chi) jest ósmym odcinkiem zacnej bajki Mortal Kombat: Defenders of the Realm, w której debiutuje ten słynny nekromanta, który zostanie wykorzystany później do gier, a później ostatecznie do całej serii Mortal Kombat. Odcinek jest napisany przez Steve'a Granata i Cydne Clark'a. Twórcy tej bajki stworzyli postać Quan Chi jako początkowo jednorazowego złoczyńcę, bo nie wiedzieli czy później się go wykorzysta i czy się przyjmie. Sądząc po jego fatalnym debiucie nie, ale jednak los mu sprzyjał w momencie gdy Ed Boon i John Tobias wykorzystali jego potencjał i stworzyli z niego pełnoprawną postać, która ma związek z Sub-Zero (Bi Hanem) oraz Scorpionem (Hanzo Hasashi). Kto by pomyślał?
Odcinek zaczyna się oczywistą walką naszych bohaterów z cybernetycznymi Lin Kuei'ami...
...co przykuwa uwagę nekromanty. Zakładam, że tym się inspirował Masashi Kishimoto tworząc Orochimaru z Naruto.

Quan Chi: And so it shall be, my pet. Three hours hence. The pool of prophecy never lies. Raiden's minions will enter into battle in three hours. More than enough time for you and I to make our little journey. Soon enough, a crippling evil shall infiltrate these pathetic mortals and devour them from within. Then the dimension of Earth shall be ours.
PL: Quan Chi: A więc tak się stanie, mój przyjacielu. Dokładnie za trzy godziny. Basen proroctw nigdy nie kłamie. Słudzy Raiden'a wejdą na pole bitwy w trzy godziny. Wystarczająco czasu dla nas, żebyśmy się udali w małą podróż. Zło w międzyczasie wstąpi do wnętrza każdego z tych śmiertelników i pożre ich w głąb. Wtem Królestwo Ziemskie będzie nasze.

Nie wiem, co miałem wywnioskować po pierwszym monologu Quan Chi, ale z tego co pojąłem to to, że Quan Chi chce wkraść się bohaterom do wnętrza ich myśli, żeby ich osłabić.

(a tu będzie kontynuacja postu, zapraszam do reszty lektury tego posta. ;-) )

Przechodzimy teraz do treningu Jax'a i Sonyi.

Jax: Kick higher, girl! You gotta keep'em off guard!
PL: Jax: Dajesz kopniaka wyżej! Musisz ich zaskoczyć!

Po czym Sonya zrzuca Jax'a na ziemię dając taki oto tekst:

Sonya: Something like that, blubber-butt?
PL: Sonya: Coś w tym rodzaju, tłuściochu?

OOOOOOOO!!!!

Jax: Don't you ever call me that!
PL: Jax: Nie waż się tak więcej mnie przezywać!

Dochodzę do pewnego wniosku, że to miało niby być dla młodszych widzów (gdzieś tak w przedziale wiekowym 7+, ale standardy pokazują typowe dla kreskówek 3+... może tak mi się tylko wydaje.)

Sonya: Hey, what I say? Come on, I was just kidding Jax, what are you so touchy about?
PL: Sonya: Hej, a co ja powiedziałam? Daj spokój, na żartach się nie znasz? Czemu się czepiasz tego przezwiska?

Przede wszystkim, Sonya, Jax jest twoim przełożonym, więc miał prawo się obrazić choć trochę. (Nie ty, Stryker!) Chodzi o to, że przełożonym też się należy jakiś szacunek, normalnie za to byś dostała naganę, ale cóż, to bajka dla dzieci, więc czemu ja się czepiam jakiś szczegółów? \_(''-)_/

Jax: Look, if I tell you, you gotta promise never, I mean, NEVER to tell another living soul.
Sonya: Hey, you got it, bro.
PL: Jax: Słuchaj, jeśli ci powiem, to musisz mi obiecać, że nie zdradzisz nikomu tego co ci powiedziałem.
Sonya: Słowo honoru, Majorze.

I tu myślę, że w Polskim dubbingu byłby tu choć trochę okazany szacunek Jax'owi, bo Sonya zwracałaby się do niego jak powinna - jako swojego majora przełożonego.

A wiecie kto to jest przełożony?


Dobra, powinniśmy wysłuchać historii Jax'a.

Jax: When I was a kid, 8-9 years old, I was... well, I was FAT, I don't mean just a little pudgy either, I'm talking fat, like the fattest kid in school.
Sonya: That's... big.
Jax: Yeah. Now all the other kids used to rag on me something fierce. One of their favorite little nicknames was, well, what you said.
Sonya: "Blubber-butt"?
Jax: Right. Anyway, I know I shouldn't still let it get to me, but...
PL: Jax: Kiedy byłem mały, gdzieś tak 8-9 lat, byłem, cóż, gruby. Nie mam na myśli, że trochę nadwagi, ale bardzo otyły, jak na swój rozmiar aż za duży w szkole.
Sonya: Doprawdy, aż tak?
Jax: Tak, dzieciaki w szkole kiedyś mi dokuczały i jedno z wyzwisk było naprawdę... to co powiedziałaś do mnie wcześniej.
Sonya: "Tłuścioch"?
Jax: Dokładnie. Nie powinienem za bardzo się nad tym rozczulać, ale...

Zanim przejdziemy dalej, nie wiem co myśleli twórcy tejże bajki - "może zróbmy tak, że ten major z Mortala będzie miał problem z otyłością jak niektórzy w Ameryce"... Nie przeszkadzałoby mi to, gdyby to było wykonane w jakiś inny sposób, ale serio, Jax jako "tłuścioch"? Przecież jest wojskowym... Pewnie powiecie mi, że Jax jest...

I wtedy dochodzi do Alarmu Bojowego! 

Sonya: Kombat alert, let's move!
PL: Sonya: Alarm bojowy, ruszamy!

Nightwolf znowu jako komputerowiec... Myślałem, że wyciągnie jakiś wniosek po poprzednich odcinkach (patrz: Powrót Kano).

Stryker: Dimensional rip?
Nightwolf: Iceland, in the thermal fields.
PL: Stryker: Gdzie tym razem?
Nightwolf: Islandia, gdzieś w termach.

Zaznaczam na samym początku, że to jest najgorzej przedstawiona mapa świata z możliwych. Europa nie jest tak źle narysowana jak na tej oto mapie. Eur-afryko-azja z tego wyszła. A przecież wiemy z lekcji geografii, że Afryka to osobny kontynent, zaś Europa i Azja stanowią Eurazję.

Zatem nasi bohaterowie lecą na swoich smoczych odrzutowcach na miejsce, gdzie następuje rozdarcie przestrzenne.

Jax i Sonya w jednym statku.

Jax: Hey, look, what I told you back there...
Sonya: Your secret's safe. Maybe I'll give you some dish on me sometime.
Jax: Don't kid yourself, babe. I already got enough to bury you.
PL: Jax: Sonyu, a to co ci powiedziałem tam wcześniej w bazie...
Sonya: Spokojna głowa, Majorze. Sekret jest bezpieczny, nie powiem na pewno nikomu.
Jax: Mam taką nadzieję. Przynajmniej wiem, że mogę Ci ufać.

O ironio...

Tak czy siak, nie oszukujmy się, te statki są imponujące, jakim cudem one zmieniają swój status ze statków podwodnych na latające podniebne odrzutowce? Też bym tak chciał, szkoda, że to tylko w bajkach. Ech...

Stryker: I don't see any dimensional rip, nothing but rocks, geysers and plenty of mud.
PL: Stryker: Coś tu cicho, może za cicho... Nic tylko kamienie, gejzery i dużo błota.

O-o! Czyżby znowu Nightwolf miał jakiś błąd komputerowy? 😏

Liu Kang: Yeah, not a ninja in sight.
PL: Liu Kang: Tak, żadnego ninja w pobliżu...

Mówiłeś coś?

Sonya: Yeah, unless you count them!
PL: Sonya: Uwaga! To pewnie oni!

I wtedy pojawiają się cybernetyczni Lin Kueie.

Atakują klony! Będą nas miliony!
(kolejne odwołanie do kultowej piosenki Big Cyc, bo czemu nie?)

Sonya: Kombat time!
PL: Sonya: Czas na Kombat!

Oczywisty catchphrase jest oczywisty. A zatem potwierdza się wizja tego, co było widać wcześniej na "basenie proroctw" tego nekromanty.
Quan Chi i jego towarzysz wonsz rzeczny (tududu tududu) sobie spacerują.

Quan Chi: My pet, it is precisely as the Pool of Prophecy foretold. They battle Shao Khan's mindless automatons, leaving you and I free to run our little... errand.
PL: Quan Chi: Dokładnie tak, jak przepowiedział Basen Proroctw, tak się stało. Wojują z bezmyślnymi automatami Shao Khana, a ty i ja możemy załatwić nasze sprawy.

Czekaj! Chodzi ci o te Lin Kueie? Lin Kuei nie należy do Shao Khana z tego co ja pamiętam z fabuły Mortala. Jak coś, to może nawiązały współpracę z tym zwyrolem Shao Khanem, ale rzeczywiście, Lin Kuei działa samodzielnie.

Quan Chi: The answer to our quest lies there.
PL: Quan Chi: Odpowiedź na nasze zadanie leży tutaj.

Po czym Quan Chi wyciąga swojego węża, by stworzyć swoją dróżkę do pewnego miejsca, który wskazał palcem swojemu wężowemu towarzyszowi.

Na potęgę Posępnego CzerepuWęża, mocy przybywaj!
Let it go, let it go, can't hold it back anymore! (PL: Mam tę moc! Mam tę moc! Rozpalę to, co się tli.)

Teraz dopiero pokazali odpowiednio mapę? Tylko teraz czerwona kropka miga w tym miejscu, gdzie się znajduje Peru.

Nightwolf: We got detected another portal activity. This time it's the Peruvian rainforests.
PL: Nightwolf: Wykryliśmy kolejną aktywność portalową. Tym razem to Peruwiańskie dżungle.

Jax: We'd love to help you out, but we got a little more company than expected. We need every able body here.
Nightwolf: Well, kick some cyber butt and then get over there as fast as you can.
PL: Jax: Pomoglibyśmy Ci, kolego, ale mamy towarzystwo jeszcze większe niż przypuszczaliśmy. Potrzebna nam pomoc.
Nightwolf: Skopnijcie parę cybertyłków i przylećcie tam tak szybko jak się da.

Nightwolf, nie myślałeś może o chwilowej przerwie od kompa? Może wyjdź na spacer z Keevą, bo on pewnie chce siku.

Tymczasem...
...Quan Chi otwiera portal czasoprzestrzenny. Czy ktoś kojarzy Gwiezdne Wrota? To może być to, tyle że gorzej wykonane.

Quan Chi: Behold, my pet. Beyond this sacred portal lies the hidden realm of Saterra and the object of our quest. Earth is the crossroads between realms, so we must enter from here.
PL: Quan Chi: Przypatrz się, za tym sekretnym portalem leży ukryte królestwo Saterra oraz cel naszej wyprawy. Ziemia jest skrzyżowaniem pomiędzy światami, więc musimy wejść stamtąd.

A więc Quan Chi i jego wonsz rzeczny (tududu tududu) wchodzą do portalu,

Co ty zgrywasz Mojżesza? Może jeszcze podzielisz morze na pół?

A nie, teleportujesz się, znowu...

Quan Chi: The gem of Tetsurri.
PL: Quan Chi: Kryształ Tetsurri.
Którego strzeże duch Hanzo Hasashi.
Słaby ten duch... Łatwo się dał pokonać wężom. Ech...

Moim zdaniem to najgorzej przedstawiona walka pomiędzy strażnikiem kryształu a tym, co chce go ukraść. Nie dość, że łatwo się daje pokonać sile wyższej, to jeszcze to wygląda jak słabo wykonane RPG w RPG Makerze przez jakiegoś dzieciaka. Nie, dzieciak by to zrobił lepiej, jeśli by się zapoznał z tą techniką RPG-owania w tym programie.

A teraz, nasza ekipa MK nadlatuje do lasu deszczowego w Peru.

Jax: Oh man, I hate these double shift nights.
Sonya: Especially when we don't know what we're walking into.
PL: Jax: Nie cierpię takich nocy na dwie zmiany.
Sonya: Ja tak samo, jeśli nie wiem, na co wdeptujemy.
Portal, brzmi groźnie.

Co to za człowieczek?

Sub-Zero: Who are you?
????: Please help me, I have escaped from Outworld and now I am at your mercy.
Liu Kang: Our mercy? What are you talking about?
????: Can you give me sanctuary? I can offer you this in trade.
Stryker: Hold it, what have you got there?
PL: Sub-Zero: Kim jesteś?
????: Błagam, pomóżcie mi, uciekłem z Zaświatów. Nie mam, gdzie się podziać.
Liu Kang: Jak to gdzie się podziać? O czym ty mówisz?
????: Zapewnicie mi schronienie? W zamian chciałbym wam to dać.
Stryker: Chwila, co tam takiego masz?

Stryker podejrzliwy....
????: It is not a weapon...
PL: ????: To na pewno nie broń...

"Ja definitywnie nie jestem wrogiem." (ang. "I'm definitely not a villain.") Aż mi się przypomniał filmik "Potwory w Kr@psułkach" od LittleKuriboh (zdubbingowany po polsku przez kanał GryKarcianeDlaDzieci), gdzie jeden gościu się przedstawia, że "nie jest ich wrogiem", co potem kończy filmik mówiąc "wszystko poszło zgodnie z moim niecnym planem, ale na pewno nie jestem ich wrogiem", co przeczy temu co powiedział przedtem, że "nie jest ich wrogiem".
Pozdro dla kumatych.

????:...but a gift.
PL: ????:...ale prezent.
Wam też się oczy zaświeciły?
Ten złowieszczy uśmieszek... Niemożliwe? Czy to naprawdę Quan Chi? Jeśli tak, to jest niezłym mistrzem przemiany.

Kitana: Something is strange... not quite right, we cannot accept this.
Quan Chi?: A pity, but no matter. The offering has been received nonetheless.
PL: Kitana: Coś jest dziwnego... nawet nie w porządku. Nie możemy tego przyjąć.
Quan Chi?: Jaka szkoda, ale to nic. I tak ofiara została przyjęta bez wyjątku.
Po czym ten gostek przypominający Quan Chi ucieka do portalu z powrotem. A to drań!

Sonya: What was that all about?
Kitana: There was something eerily familiar about that boy.
PL: Sonya: O co jemu chodzi?
Kitana: Coś jest nie tenteges jeśli chodzi o tego chłopca.

Co takiego? Być może ten chłopiec był albo wysłannikiem Quan Chi, albo sam jest Quan Chi, tylko, że w przebraniu. W każdym bądź razie zobaczymy co się dalej stanie w kolejnym poście. Do zobaczenia niebawem.

Kadry pochodzą z serialu "Mortal Kombat: Defenders of the Realm", który jest własnością Threshold Entertainment, Film Roman i USA Network. Fragment sceny "Kto to jest przełożony?" pochodzi  z odcinka drugiego serialu "Kawaleria Powietrzna" własności TVP.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Odcinek 9: Zmartwychwstanie (cz. 2)

Dzień dobry, cześć i czołem! Pytacie się, skąd się wziąłem? Otóż w poprzednim poście utknęliśmy na spotkaniu Shang Tsunga z ekipą (w tym z L...